O mnie... na pewno, krótko. Nie lubię się rozdrabniać.
O nim... może trochę więcej, ponieważ jest cudownym kocurem.
Miałam wiele prób i podejść w zakładaniu bloga. Kilka blogów powstało i zaraz je usuwałam. Wszystkie były "kulinarne", jednak ich żywot naprawdę szybko się kończył. Temu blogowi, jak na razie udaje się przetrać nieco dłużej... oby tak dalej :)
W kuchni bywałam od zawsze... częściej jednak zajmowałam się pieczeniem ciast i ciasteczek, niż gotowaniem. Powoli to się zmienia - no cóż trzeba też coś jeść prócz słodkich rzeczy (chociaż tak naprawdę wpadłam na ten pomysł całkiem niedawno). Jakoś nigdy mi nie przeszkadzał kawałek ciasta na obiad popijany zimnym mlekiem, lub tabliczka czekolady. Powoli zaczynam odkrywać inne smaki, bo słodki doskonale znam i to pod wieloma postaciami :)
W kuchni współpracuję z kocurem, który bacznie mnie obserwuje i pilnuje. Nasza współpraca całkiem dobrze się układa i przynosi coraz to lepsze efekty. Ja jestem od wykonywania roboty, on od nadzorowania... nie ukrywam, że jest również twarzą naszego bloga oraz zajmuje się jego reklamą ;)
Mój kocur jest okropnym łakomczuchem, ale jak dotąd zadowala się karmą z puszki więc zostaje więcej dla mnie jedzonka i dla Maćka :)
O nim... może trochę więcej, ponieważ jest cudownym kocurem.
Miałam wiele prób i podejść w zakładaniu bloga. Kilka blogów powstało i zaraz je usuwałam. Wszystkie były "kulinarne", jednak ich żywot naprawdę szybko się kończył. Temu blogowi, jak na razie udaje się przetrać nieco dłużej... oby tak dalej :)
W kuchni bywałam od zawsze... częściej jednak zajmowałam się pieczeniem ciast i ciasteczek, niż gotowaniem. Powoli to się zmienia - no cóż trzeba też coś jeść prócz słodkich rzeczy (chociaż tak naprawdę wpadłam na ten pomysł całkiem niedawno). Jakoś nigdy mi nie przeszkadzał kawałek ciasta na obiad popijany zimnym mlekiem, lub tabliczka czekolady. Powoli zaczynam odkrywać inne smaki, bo słodki doskonale znam i to pod wieloma postaciami :)
W kuchni współpracuję z kocurem, który bacznie mnie obserwuje i pilnuje. Nasza współpraca całkiem dobrze się układa i przynosi coraz to lepsze efekty. Ja jestem od wykonywania roboty, on od nadzorowania... nie ukrywam, że jest również twarzą naszego bloga oraz zajmuje się jego reklamą ;)
Mój kocur jest okropnym łakomczuchem, ale jak dotąd zadowala się karmą z puszki więc zostaje więcej dla mnie jedzonka i dla Maćka :)