Już od jakiegoś czasu planowałam ugotować zupę cebulową. Kilka miesięcy temu miałam okazję jeść zupę cebulową niby francuską i zdecydowanie bardziej mi smakowała, niż typu "krem". Jak zwykle to bywa przyjrzałam się kilki przepisom, które odnalazłam w sieci. Zapamiętałam podstawowe składniki i do dzieła!
Oczywiście w trakcie gotowania okazało się, że i tak połowę rzeczy nie mam, kilka składników dodałam od siebie, dlatego też nazwałam ją "po mojemu"... ale najważniejsze, że wyszła przepyszna!
Składniki:
Bulion:
2 duże ćwiartki z kurczaka
włoszczyzna (kawałek pora i selera, 2 marchewki, 2 pietruszki)
ziele angielskie, liść laurowy, sól pieprz
4 średnie cebule
2 małe czerwone cebulki
1 szkl. białego wina (u mnie półsłodkie, lekko ziołowe, chociaż miało być wytrawne)
bagietka do grzanek
masło
mąka
Z samego rana ugotowałam bulion z powyższych składników. Dodałam sporą ilość ziela angielskiego i 4 liście laurowe. Po ugotowaniu wyciągnęłam warzywa i ćwiartki do przestygnięcia. Uwielbiam warzywa z rosołu, dlatego część od razu zjadłam :) aby w zupie było trochę koloru skroiłam jedną marchewkę, kawałek pietruszki i selera i wrzuciłam do gara.
Cebulę dość drobno skroiłam. Na patelni rozgrzałam dwie łyżki klarowanego masła i wrzuciłam cebulę, dodałam sól. Smażyłam dość długo (30 min. na pewno). Cebulka powoli nabierała kolorów na patelni. Nie może się przypalić, ale powinna zrobić się złota. Gdy już się zarumieni dochodzimy do mojej ulubionej części, czyli wlewamy wino :). Nie pożałowałam, wlałam do cebuli całą szklankę wina i całość dokładnie wymieszałam. Alkohol musi odparować, cebulę z winem dusiłam ok. 5 min. Następnie wsypałam 1 łyżeczkę mąki, dokładnie wymieszałam i całość przełożyłam do garnka z bulionem.
Całość przyprawiłam jeszcze solą i pieprzem.
Zupa gotowa!
Ale nie była bym sobą, gdybym czegoś jeszcze nie wymyśliła.
Do zupy miały być grzanki... hmm ale czegoś mi jeszcze brakowało.
Najlepsze kawałki mięsa z ćwiartek odłożyłam, więc teraz je pokroiłam i wrzuciłam na patelnię.
Podsmażyłam je na złoty kolor, dodałam również pietruszkę i seler z bulionu. Całość zasypałam oregano... niesamowicie pachniało. Bagietkę pokroiłam, posmarowałam masłem (dość grubo) i włożyłam do piekarnika nagranego do 200 stopni. Gdy masło się rozpuściło na każdy kawałek bagietki ułożyłam kurczaka z oregano i zapiekłam. Niestety nie miałam sera, a idealnie do tych grzanek by pasował; żółty albo mozzarella.
Całość skomponowała się idealnie. Smacznego życzę!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz