Już jakiś czas temu dowiedziałam się, że moja ciocia ma cukrzycę, ku mojemu zdziwieniu choruje na nią już ładnych pare lat, ja jednak o tym nie wiedziałam. Nigdy nie widziałam aby brała leki, nie zauważyłam aby dbała jakoś szczególnie o dietę, tym bardziej nie widziałam, aby robiła sobie zastrzyk z insuliną.
I nie wierzyłam, że moja ciocia, która jest rozsądną osobą może tak bardzo lekceważyć tę chorobę - i nic w tym kierunku nie robić! Nie miałam okazji porozmawiać z ciocią, więc wypytywałam mamę. Jak się okazało, moja ciocia "leczy" się na własną rękę a do lekarza chodzi tylko na wizyty kontrolne i podobno wszystko jest ok.
Podobno zasługą tego jest żyworódka.
Moja ciocia je, robi napary z tej roślinki, która reguluje jej podobno poziom cukru we krwi.
Zaczęłam czytać więcej na ten temat. Bardzo się zdziwiłam, ale żyworódka ma naprawdę szerokie spektrum działania, po prosu roślina na wszelkie dolegliwości!
Można ją stosować na powszechne dolegliwości, jak: katar, ból głowy, stłuczenia, skaleczenia, trądzik po bardziej skomplikowane sprawy jak np. właśnie cukrzyca, angina, oparzenia skóry, bóle serca, zapalenie płuc, reumatyzm, zapalenie stawów... i długo można by było jeszcze wymieniać.
Wpisując hasło "żyworódka" w google można znaleźć naprawdę wiele informacji i opowieści osób, które stosują żyworódkę - zachęcam do zapoznania się z tą roślinką, a tym bardziej do zakupu, bądź zdobycia żyworódki.
Gdy dowiedziałam się o jej zastosowaniu - zrobiłam wszystko, aby ją mieć. Po kilku dniach z Krakowa od cioci przywędrowała do mnie roślinka :) Obecnie hoduje malutkie, mam nadzieję że mi urosną. chociaż mój kocur lubi je sobie podgryzać więc chyba ciężko im się rośnie. Oczywiście mu nie bronię, skoro roślinka ta jest naprawdę prawie na wszystko to mojemu kotkowi nie powinna zaszkodzić, no i nie szkodzi.
| Ta najwyższa roślinka to lubczyk, przywieziony z ogródka mamy :) myślałam , że się nie przyjmie, ale chyba mu dobrze wśród żyworódek. |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz