Zaraziłam się! W pracy wszyscy, a dokładniej wszystkie dziewczyny pieką chleb. W końcu i na mnie padło. Dostałam od naszej prekursorki w pieczeniu chleba maila z dokładnym opisem, jak zrobić samemu zakwas. Obiecałam, że wezmę się za zakwas i sama upiekę chleb. Zanim to jednak nastąpiło, minął jakiś tydzień. Nazwano już mnie nawet leniuchem. Dlatego w końcu się zmobilizowałam i zrobiłam zakwas. Aby go zrobić, należy poświęcić całe 5 min, albo może nawet i mniej. Jednak zakwas musi nam dojrzewać przez conajmniej 6 dni i w tym czasie należy go dokarmiań i "pielęgnować", aby rozwinęły się w nim bakterie.
Zakwas miał być w 100% żytni, jednak jak na złość nie mogłam w okolicy dostać mąki żytniej, dlatego zaczęłam robić na mące mieszanej, chlebowej lubelli, a później dokarmiałam już mąką żytnią.
A jak robimy zakwas? Bardzo prosto...
Przygotowujemy duży słoik - 1 litrowy powinien starczyć.
Składniki: 100g mąki żytniej (u mnie lubella) oraz ciepła woda.
Mąkę mieszamy z ciepłą wodą. konsystencja zakwasu powinna przypominać gęstą śmietanę. I tyle.
Zakwas odstawiamy w ciepłe miejsce (25-30 stopni) - ważne, aby zakwas miał ciepło, bez tego nam nie dojrzeje. Koleżanki trzymały zakwas w pobliżu kaloryfera, ja niestety ze względu na kocura nie mogłam, więc włożyłam go do piekarnika i od czasu do czasu włączałam piekarnik na 4 min, ab trochę rozgrzać zakwasik.
Po 24 h dokarmiamy, czyli dodajemy ok. 2 łyżek mąki żytniej oraz ciepłą wodę. Całość mieszamy, konsystencja powinna nadal przypominać gęstą śmietanę.
Zakwas takim sposobem dokarmiamy przez ok. 4 dni. Codziennie mniej więcej o tej samej godzinie. Następnie powinien dojrzewać przez ok.2 dni.
Mój zakwas po pierwszym dniu rozwarstwił się, w niczym to nie przeszkadza, dokarmiłam go wymieszałam i postawiłam do ciepłego. Następnego dnia zauważyłam, że zaczął się wzburzać (lekko się spienił) i zaczął pachnieć kwasem. Kolejne dni go wzmocniły. Chleb upiekłam po 6 dniach, a zakwas był mocno kwaśny, bałam się nawet, że zbytnio mi sfermentował.
W instrukcji, jaką dostałam uprzedzano mnie, że pierwszy zakwas z reguły nawet po 6-7 dniach jest słaby i chleb może nie wyjść lub słabo wyrosnąć. Jednak mój wyszedł :) jestem z niego naprawdę dumna.
Po upieczeniu chleba, część zakwasu pozostawiamy - będzie stanowił podstawę, kolejnego. Jednak nie musimy od razu go dokarmiać. Zakwas możemy z powodzeniem trzymać w lodówce (podobno nawet przez 3 tyg.). Gdy zechcemy upiec chleb to zaczynamy go dokarmiać i trzymamy w cieple.
Zakwas miał być w 100% żytni, jednak jak na złość nie mogłam w okolicy dostać mąki żytniej, dlatego zaczęłam robić na mące mieszanej, chlebowej lubelli, a później dokarmiałam już mąką żytnią.
A jak robimy zakwas? Bardzo prosto...
Przygotowujemy duży słoik - 1 litrowy powinien starczyć.
Składniki: 100g mąki żytniej (u mnie lubella) oraz ciepła woda.
Mąkę mieszamy z ciepłą wodą. konsystencja zakwasu powinna przypominać gęstą śmietanę. I tyle.
Zakwas odstawiamy w ciepłe miejsce (25-30 stopni) - ważne, aby zakwas miał ciepło, bez tego nam nie dojrzeje. Koleżanki trzymały zakwas w pobliżu kaloryfera, ja niestety ze względu na kocura nie mogłam, więc włożyłam go do piekarnika i od czasu do czasu włączałam piekarnik na 4 min, ab trochę rozgrzać zakwasik.
Po 24 h dokarmiamy, czyli dodajemy ok. 2 łyżek mąki żytniej oraz ciepłą wodę. Całość mieszamy, konsystencja powinna nadal przypominać gęstą śmietanę.
Zakwas takim sposobem dokarmiamy przez ok. 4 dni. Codziennie mniej więcej o tej samej godzinie. Następnie powinien dojrzewać przez ok.2 dni.
Mój zakwas po pierwszym dniu rozwarstwił się, w niczym to nie przeszkadza, dokarmiłam go wymieszałam i postawiłam do ciepłego. Następnego dnia zauważyłam, że zaczął się wzburzać (lekko się spienił) i zaczął pachnieć kwasem. Kolejne dni go wzmocniły. Chleb upiekłam po 6 dniach, a zakwas był mocno kwaśny, bałam się nawet, że zbytnio mi sfermentował.
W instrukcji, jaką dostałam uprzedzano mnie, że pierwszy zakwas z reguły nawet po 6-7 dniach jest słaby i chleb może nie wyjść lub słabo wyrosnąć. Jednak mój wyszedł :) jestem z niego naprawdę dumna.
Po upieczeniu chleba, część zakwasu pozostawiamy - będzie stanowił podstawę, kolejnego. Jednak nie musimy od razu go dokarmiać. Zakwas możemy z powodzeniem trzymać w lodówce (podobno nawet przez 3 tyg.). Gdy zechcemy upiec chleb to zaczynamy go dokarmiać i trzymamy w cieple.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz