Każdy weekend jest dla mnie okazją do świętowania. Uwielbiam te dwa dni wolnego, chociaż tak naprawdę staram się wyciągnąć z weekendu zawsze jak najwięcej, dlatego moje świętowanie rozpoczynam już w piątek po południu. Gdy nie mam planów, odpoczywam w domu, ale do tego zawsze potrzebne jest coś słodkiego. Tym razem padło na ciasto drożdżowe. W koszyku miałam kilka gruszek, więc już wiedziałam, że będzie to ciasto drożdżowe z gruszkami, a że ostatnio bardzo lubię "bawić" się przy pieczeniu - postanowiłam zrobić niby grzebienie. Ciasto u mnie jak zwykle zawiera mało cukru, więc w razie potrzeby można dodać więcej lub ozdobić grzebyki lukrem.
Składniki:
- 250g mąki (u mnie 150g krupczatki oraz 100g mąki tortowej)
- 2 pełne łyżki cukru
- 120 ml mleka
- 12g drożdży
- 30g masła i 2 pełne łyżki oleju z orzechów włoskich - pewnie z oliwą też wyjdą :)
Wykonanie:
Masło rozpuściłam w dużym kubku, do niego dodałam mleko, olej z orzechów oraz cukier. Całość wymieszałam dokładnie. Do ciepłej masy (nie gorącej) wkruszyłam drożdże i pozostawiłam do wyrośnięcia. Do miski przesiałam obie mąki oraz dodałam szczyptę soli. Gdy rozczyn z drożdży "ruszył" wlałam całość do miski z mąką i dokładnie wymieszałam. Następnie pozostawiłam ciasto do wyrośnięcia - rosło ok 20-25 min. i już nim się zajęłam.
Stolnicę wysypałam mąką i wyłożyłam ciasto. Podsypując mąką, rozwałkowałam ciasto dość cienko i wykroiłam duże prostokąty. Na krawędziach układałam gruszki pokrojone w plastry i obsypane cynamonem.
Następnie zawinęłam owoce w ciasto, a pozostałą część ponacinałam i raz jeszcze zawinęłam.
Powstałe grzebienie smarowałam śmietaną. Układałam na blaszce i pozwoliłam im jeszcze wyrosnąć.
Piekły się w 170 st. przez jakieś 10 min. Później temperaturę zmniejszyłam do 150 st i piekłam jeszcze przez ok. 20 minut. Na koniec włączyłam jeszcze na chwilę termoobieg.
| Pachniały wyśmienicie :) smaku narobiły nie tylko mnie |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz