Nigdy nie jadałam ptysi, eklerów czy karpatek. Nie przepadałam za tym rodzajem ciast i nigdy ich nie piekłam. Jak dla mnie było to bezpłciowe ciasto z tłustym, słodki kremem - nic dobrego ani zdrowego.
Do czasu, aż kiedyś za namową koleżanki spróbowałam małego ptysia niby z bitą śmietaną. Miał być pyszny i cudowny... moje odczucia były jednak podobne do tych sprzed lat, ale... od razu przyszedł mi pomysł w jak inny sposób można zrobić pytśki, aby były smaczne, bo niewątpliwie ciasto parzone ma w sobie potencjał.
Poniżej znajduje się mój przepis na ptysie nadziane serkiem maskarpone z jagodami i jogurtem greckim - czyli same pyszności :)
Aaaa, jeszcze jedno, ptysie piekłam dla osoby, która jest cukrzykiem, dlatego w składzie zamiast białego cukru znalazł się ksylitol, ale jestem pewna, że ten sam efekt uzyska się dodając zwykły biały cukier.
Składniki na ciasto parzone:
pełna szklanka wody
pełna szklanka mąki pszennej
90 g masła
szczypta soli
łyżeczka cukru
5 średnich jajek
Składniki na serek
250 g serka maskarpone
ok 250 g jagód (wcześniej robiłam z malinami, smak też był niesamowity, ważne jednak aby maliny nie były kwaśne)
2-3 kopiaste łyżki jogurtu greckiego
ksylitol - dodałam ok 1-2 łyżek lub po prostu cukier
2 łyżeczki (pełne) żelatyny rozpuszczonej w odrobinie wody
... i to by było na tyle :)
Wykonanie:
Wodę wlewamy do garnka, dodajemy masło i podgrzewamy, aż się rozpuści.
U mnie woda się nie zagotowała, ale na pewno była gorąca.
Następnie należy dodać przesianą mąkę, sól i cukier i energicznie mieszać.
Powinno powstać zwarte, elastyczne ciasto.
Mieszając trzymałam jeszcze przez chwilę ciasto na gazie.
Odkładamy do wystygnięcia (w tym czasie zwykle przygotowuję serek)
Po przestudzeniu pojedynczo dodajemy jajka. Można użyć miksera, ale można też je ręcznie wymieszać, pamiętając aby starać się jak najbardziej napowietrzyć ciasto.
Ciasto, chyba najlepiej za pomocą rękawa cukierniczego nakładać na blachę, zachowując odstępy.
Piec w 180 stopniach do zarumienienia. W trakcie pieczenia nie wolno otwierać piekarnika!
Ptysie powinny dobrze się wypiec, jeśli będą w środku jeszcze niedopieczone - opadną.
Przygotowanie kremu:
W miseczce rozgniatamy jagody z cukrem. Dodajemy serek maskarpone i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy stopniowo jogurt grecki i cukier wg uznania. Żelatynę zalewamy odrobiną zimnej wody. Jak napęcznieje, dodajemy gorącą wodę - również niewielką i ilość i dokładnie mieszamy. Mieszając, dodajemy do serka, aby nie zrobiły się grudki. Wstawiamy do lodówki
Przestudzone ptysie nadziewamy schłodzonym serkiem.
Ja to robiłam za pomocą rękawa cukierniczego bo moje ptysie były dość małe.
Ale równie dobrze można je przekroić i w ten sposób nadziewać.
Oczywiście chyba nie muszą wspominać, że najlepsze są te, które mają najwięcej nadzienia :) więc nie żałujcie go :)
Do czasu, aż kiedyś za namową koleżanki spróbowałam małego ptysia niby z bitą śmietaną. Miał być pyszny i cudowny... moje odczucia były jednak podobne do tych sprzed lat, ale... od razu przyszedł mi pomysł w jak inny sposób można zrobić pytśki, aby były smaczne, bo niewątpliwie ciasto parzone ma w sobie potencjał.
Poniżej znajduje się mój przepis na ptysie nadziane serkiem maskarpone z jagodami i jogurtem greckim - czyli same pyszności :)
Aaaa, jeszcze jedno, ptysie piekłam dla osoby, która jest cukrzykiem, dlatego w składzie zamiast białego cukru znalazł się ksylitol, ale jestem pewna, że ten sam efekt uzyska się dodając zwykły biały cukier.
Składniki na ciasto parzone:
pełna szklanka wody
pełna szklanka mąki pszennej
90 g masła
szczypta soli
łyżeczka cukru
5 średnich jajek
Składniki na serek
250 g serka maskarpone
ok 250 g jagód (wcześniej robiłam z malinami, smak też był niesamowity, ważne jednak aby maliny nie były kwaśne)
2-3 kopiaste łyżki jogurtu greckiego
ksylitol - dodałam ok 1-2 łyżek lub po prostu cukier
2 łyżeczki (pełne) żelatyny rozpuszczonej w odrobinie wody
... i to by było na tyle :)
Wykonanie:
Wodę wlewamy do garnka, dodajemy masło i podgrzewamy, aż się rozpuści.
U mnie woda się nie zagotowała, ale na pewno była gorąca.
Następnie należy dodać przesianą mąkę, sól i cukier i energicznie mieszać.
Powinno powstać zwarte, elastyczne ciasto.
Mieszając trzymałam jeszcze przez chwilę ciasto na gazie.
Odkładamy do wystygnięcia (w tym czasie zwykle przygotowuję serek)
Po przestudzeniu pojedynczo dodajemy jajka. Można użyć miksera, ale można też je ręcznie wymieszać, pamiętając aby starać się jak najbardziej napowietrzyć ciasto.
Ciasto, chyba najlepiej za pomocą rękawa cukierniczego nakładać na blachę, zachowując odstępy.
Piec w 180 stopniach do zarumienienia. W trakcie pieczenia nie wolno otwierać piekarnika!
Ptysie powinny dobrze się wypiec, jeśli będą w środku jeszcze niedopieczone - opadną.
Przygotowanie kremu:
W miseczce rozgniatamy jagody z cukrem. Dodajemy serek maskarpone i dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy stopniowo jogurt grecki i cukier wg uznania. Żelatynę zalewamy odrobiną zimnej wody. Jak napęcznieje, dodajemy gorącą wodę - również niewielką i ilość i dokładnie mieszamy. Mieszając, dodajemy do serka, aby nie zrobiły się grudki. Wstawiamy do lodówki
Przestudzone ptysie nadziewamy schłodzonym serkiem.
Ja to robiłam za pomocą rękawa cukierniczego bo moje ptysie były dość małe.
Ale równie dobrze można je przekroić i w ten sposób nadziewać.
Oczywiście chyba nie muszą wspominać, że najlepsze są te, które mają najwięcej nadzienia :) więc nie żałujcie go :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz